żegnajcie smażone w tłuszczu pierogi, pasztety, śledzie w cebuli, bigosy
żegnaj podwórko, przystanku, chodniku
żegnaj mój domku beżowy
żegnajcie moje szare i puste miasta
żegnajcie przyjaciele moi - na dobre i na złe
żegnajcie rodzice, żegnaj i braciszku
I ruszyła w stronę białego samolotu z walizką wypełnioną żubrówką, luksusową i wyborową...
czwartek, 27 grudnia 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz