Zabiore Cie do Ameryki Poludniowej, wiesz... Wybierz miejsce na mapie i powiedz gdzie razem pojedziemy! Przejdz przez ten etap dzielnie, zbierz sily i ruszaj do przodu z podniesiona glowa. Moze bez wlosow, moze bez brwi i rzes ale za to ze zdwojona sila jak kurwa batman czy jakis tam spiderman. Wiem ze mozesz bo jestes silna. Nie jakas tam Kowalska ale moja mama. Zawsze piekna, zadziorna i na przekor wszystkim pod prad, a jak! Wsiadz na ta kolyszaca sie lodz i przycisnij start. Ruszamy, jest ciezko, wlosy po kolei spadaja na posadzke, jeden po drugim. Nie podnos ich. Same znikna. Patrzysz w lustro, twarz wydaje sie biala bez wyrazu, masz wrazenie ze wszystko jest rozmyte... Nie masz sily.
Jesli jestes, to tym razem nasz wysluchasz.
Jesli nie. Juz nigdy w Ciebie nie uwierze.
piątek, 9 maja 2014
czwartek, 20 marca 2014
Help me
Today I am begging you of saving her... because If not you than
no one will. We need you now more than anything, I simply can’t handle it
anymore. She doesn’t know yet what is waiting for her around the corner and how
her life will change in just 2 weeks. All books how to drink, what to eat are simply not
enough. You warned me in this dream but I didn’t understand it. Today I am
wearing your ring, the only connection I have with you, the only thing which is helping
me dealing with this whole shit. Come down tonight please and talk to me once again. Let me understand this time...
piątek, 14 lutego 2014
Gdy Ciebie ze mna nie ma
Nie mogé bez Ciebie oddychac. Probowalam Cie odnalezc w snach ale jestes nie do poznania - zimna jak lod i taka daleka.
Gdzie jestes? Czy w bialej futrzanej czapce i sniesnobialym plaszczu przemiezasz pustkowia raju w poszukiwaniu sensu smierci?
Tak bardzo chcialabym Cie dotknac... przyjdz prosze... porozmawiajmy. Tesknie za Toba i ta tesknota wyrywa mi po kawalku serce.
Idziemy pod reke w kierunku jeziora. Tanczysz na molo a potem usmiechasz sie do zdjecia. Nie lubisz wzroku przechodniow i boisz sie swiatel.
Przemierzamy las by choc na chwile posiedziec na dzialce. Pijemy sok a potem szybko wracamy do domu, zawsze pod reke. Opowiadasz mi to wszystko czego nikt nigdy nie slyszal i o co nie chcial pytac.
Platki sniegu topnieja na naszych twarzach.
Chialas zatanczysz na moim slubie ale sie nie udalo. Wiec slubu nigdy nie bedzie. Teraz, jutro i nigdy, bo mialas byc moim jedynym gosciem.
Gdzie jestes? Czy w bialej futrzanej czapce i sniesnobialym plaszczu przemiezasz pustkowia raju w poszukiwaniu sensu smierci?
Tak bardzo chcialabym Cie dotknac... przyjdz prosze... porozmawiajmy. Tesknie za Toba i ta tesknota wyrywa mi po kawalku serce.
Idziemy pod reke w kierunku jeziora. Tanczysz na molo a potem usmiechasz sie do zdjecia. Nie lubisz wzroku przechodniow i boisz sie swiatel.
Przemierzamy las by choc na chwile posiedziec na dzialce. Pijemy sok a potem szybko wracamy do domu, zawsze pod reke. Opowiadasz mi to wszystko czego nikt nigdy nie slyszal i o co nie chcial pytac.
Platki sniegu topnieja na naszych twarzach.
Chialas zatanczysz na moim slubie ale sie nie udalo. Wiec slubu nigdy nie bedzie. Teraz, jutro i nigdy, bo mialas byc moim jedynym gosciem.
piątek, 6 września 2013
Do Ciebie
Jedno się nie zmieniło.
Nie ma takiego dnia, którego bym o Tobie nie myślała. Jesteś zaklęty w każdej sekundzie, minucie i godzinie. W nocy jesteś na ścianie, lodówce i na nocnej szafce. Wspomnienia tego czego nie da się wymazać tkwią w każdym przedmiocie i w każdej komórce mojego nieustannie starzejącego się ciała. Rozmawiam z Tobą i zwierzam się z każdej myśli. Wiesz o mnie wszystko… no prawie wszystko. Fizycznie nieobecny, ciągle w sercu. Myslisz, że to się kiedyś zmieni? Może życie znów wywinie nam psikusa i postawi jak dwa pionki w jednej linii, na jednej niewidzialnej ścieżce życia? Coś się nieźle spierdoliło i tak naprawdę ciężko ustalić kiedy, gdzie i dlaczego? Ty, bo ciągle pogrążony w pracy zapomniałeś gdzie jest granica, siedząc tyłem, wiecznie odzielony ekranem komputera od całego świata i przede wszystkim ode mnie. Wiecznie zabiegany, wiecznie nie tam gdzie trzeba i na pewno nie tam gdzie ja. Ciągle na telefonie, pisząc maile, w drodze do pracy, na czacie… po, na i w trakcie. Ja gdzieś z boku, niewidzialna, pomijana ale w jakiś tam niezydentifikowany sposób ważna.
Nauczyłeś mnie wiele, dużo Ci też zawdzięczam. To jaka jestem dziś jest wynikiem tego jak mnie ukształtowałeś, jak ukształtował mnie nasz wieloletni związek. Tyle wspomnień, tyle wspólnych chwil które dzień w dzień wracają z porywająca siłą rażenia. Każde wakacje, święta, wspólne imprezy, przebawione wesela znajomych migają mi nieustannie przed oczami. Jak niekończący się film.
Czas miał to wszystko wyleczyć, a tymczasem on gra mi na nosie I przywołuje wszystko ze zdwojoną siłą.
Leżę w łóżku i wiem że ty też o mnie myślisz. Widzę twoje oczy, widzę je bardzo wyraźnie. Wstaję, przemywam twarz wodą… teraz idziemy warszawską starówką. Ubieram się, jedziemy do Kozienic, jest zima, ulice pokrywa gęsty grudniowy śnieg. Wybija północ a ty wracasz z tatą z pasterki. Jest ciemno, w mieszkaniu panuje zupełna cisza, wszyscy pogrążeni są w głębokim śnie. Myję zęby… wracasz z pracy. Zmęczony czekasz aż odgrzeję Ci obiad. Winda – jesteśmy u moich rodziców, jemy wspólne śniadanie. Otwieram drzwi.. trzask, krzyk i spakowane walizki. Kartony czekające przy wyjściu… niedopowiedziane zdanie. Wszystko szybko, migiem, za mgłą, w oddali.
Potem znikasz, ja znikam i pustka. I znów cisza.
niedziela, 5 maja 2013
W gównie
Znowu dupa. Miało być pięknie, miało być kolorowo. Miały być krasnale i kurwa śnieżnobiałe gołębie tażające się w złotym gównie. A zostało gówno. I to te najzwyklejsze, śmierdzące gówno i ja pośrodku tego wszystkiego. Czyli jednak nic mi się nie należy. Ok, wstanę więc jak poprzednio, strzepię tumany gównianego kurzu i ruszę do przodu. Nie ma już takiej siły, która mnie zmiażdży, zniszczy i roztrzaska. Przejdę się po następnym torze życia, tym razem z mniejszą euforią i dozą na wyrost wciskanego w żyłę szczęścia. Nie istnieje nic doskonałego. Wszystko po pewnym czasie, czy tego chcesz czy nie, zamieni się w gówno. Wyszło na to że to gówno dopadło mnie i innych. Wszystkich w tym samym czasie. Uwierzysz? Wymieniamy gównianą korespondecyję, obrzucamy się gównem na prawo i lewo tylko po to żeby utwierdzić się przekonaniu, że to właśnie nam jest najgorzej. I tak właśnie jest. Jemu, mnie, jej... po prostu nam.
piątek, 22 marca 2013
Byłaś
Moja kochana. Słyszałam Cię wczoraj. Za ścianą. Mimo,że milczałaś.Byłaś nieobecna, a jednak zauważalna. Myślę o Tobie, bo... nie mogę z Tobą porozmawiać, bo znikasz i Cię nie ma. Zostań proszę, choć na chwilę. Wiem od mamy że umierasz, że już dłużej nie chcesz tu być. Rozumiem i szanuję. Zawsze szanowałam, ale proszę zostań chwilę, dwie, trzy...
Zawsze byłaś dla mnie wszystkim. Co zrobię gdy zdecydujesz się odłączyć rurkę? Czy pobiegnę w nieznane? Czy podłączę aparat? A może dam Ci odejść... Byłaś i jesteś dla mnie wszystkim choć nie daję tego po sobie poznać. Jesteś dla mnie w każdym kamieniu, w każdym lustrze i w każdej myśli.
Myslisz, że nasze cele są warte poświęceń? Czy życie traktowało Cię jak należy?
Tak mało Cię nagrywałam. Tak mało...
Raz mnie poznałaś, raz jedyny. A potem była pustka.
poniedziałek, 26 listopada 2012
Pięć po
Tyle na mnie czekałaś, aż w końcu nie doczekałaś się mojego powrotu. Wyglądałaś przez uchylone okno, machałaś na pożegnanie i na do zobaczenia. Ale ja nie wróciłam, nie miałam odwagi. Aż w końcu choroba w postaci świateł, podejrzliwych sąsiadów i snujacych się po ulicach miejscowych zabrała mi Ciebie na zawsze. Pożarła rozum i serce. Już nie wiesz kim jestem i jak się nazywam. Nie wiesz jak bardzo Cię kocham i jak często o Tobie myslę. Nie wiesz tego i już nigdy się nie dowiesz... Babciu. Spóźnilam się. Zamiast na za pięć, jestem pięć po.
Stoję więc na brzegu i macham na pożegnanie. Macham do Ciebie, a łzy spływają mi po policzkach. Odpływasz spokojnie w nieznane. Żegnaj.
Kocham Cię
Subskrybuj:
Posty (Atom)