sobota, 4 kwietnia 2009

ideał nie tknął go

Miałam być Twoją żoną a nie jestem. Twoją też, a też nie jestem. Jestem niczyja! I niech tak pozostanie. Nie chcę być związana papierami. Nie chcę ale i nie muszę. Chcę być wolna. Przez całe życie wolnaaa… Sama dla siebie. Tylko dla siebie. Czy mój chłopak to podziela. Nie wiem, nie pytałam. A może powinnam? Ale z drugiej strony nie chcę niczego psuć. Po co? Zapytam kiedy indziej. Może jutro, pojutrze a może nigdy.

Szkoda, że już nigdy nie pojedziemy na babski wyjazd, szkoda że masz obowiązki. Ciebie obchodzi, przejmujesz się tym. „Cały twój Paryż, dwie drogi na krzyż.”. Jesteś taka odpowiedzialna, taka mmm… jednokierunkowa. Jesteś już dorosła. A ja cóż… tak bardzo nie chcę dorosnąć.

Sama dla siebie – z iście czystego egoizmu. Ot tak po prostu. Jak zwykle.

Ile można tak żyć na palcach? No ile???

P.S. Zuzanna Leśniak-Goulais (ur. w 1965, zm. 10 października 1991) - polska aktorka teatralna teatru STU w Krakowie.

Była przyjaciółką Andrzeja Zauchy i żoną francuskiego reżysera Yves'a Goulaisa. Została zastrzelona przez męża wieczorem (zasłoniła własnym ciałem Andrzeja Zauchę) 10 października 1991 roku w Krakowie na parkingu przy ulicy Włóczków. Razem z nią zastrzelony został Andrzej Zaucha. Powodem zabójstwa była zazdrość o Zuzannę. Zaucha wykrwawił się w szpitalu, postrzelona Zuzanna Leśniak zmarła w szpitalu. Goulais w chwilę potem oddał się dobrowolnie w ręce policji.

(Wikipedia)

Romantyczne. dość. na piątek wystarczy.

piątek, 3 kwietnia 2009

stagnacja

Dziś piątek. Koniec tygodnia. Podsumowanie? Masz, czytaj, osądź! Tradycyjnie już chyba, zapanowała jedna wielka stagnacja.

Bardzo śmieszy mnie słowo „stagnacja”. Kojarzy mi się z moją Fasolą i liceum.

- Aja, zadzwonił Paweł. Słuchaj czy wiesz może co znaczy słowo stagnacja?

- Emm.. nie Fasolka... nie mam zielonego pojęcia. Brzmi dość niestandardowo. Hmmm… A dlaczego pytasz?

- Zapytał mnie czy miewam momenty stagnacji. Zupełnie nie wiedziałam co odpowiedzieć. A miewam?

- Nie wiem, a skąd mam wiedzieć. Stagnacjaaa mmmm…..

A jednak rozmowy potrafią być rozwijające…


Z perspektywy czasu myślę, że stagnacja jest mi niewątpliwie bliższa niż dalsza. Nic mi się nie chce. Osiągnęłam podręcznikowy punkt zawieszenia. Cudooooo!!!
Ale nie o mnie tu chodziło.