Przedwczoraj śniła mi się babcia. Przechadzała się jak gdyby nigdy nic po przedpokoju. Raz w jedną - raz w drugą stronę. Parzyła zwyczajnie kawę po czym uśmiechając się do mnie ujmującą wręcz przeszczęśliwie spojrzała mi prosto w oczy. Nic jednak nie powiedziała choć czekałam dzielnie na sylabę, wyraz, samogłoskę, zająknięcie... Nic.
Dzwonił Tata. Spadł z drabiny. W przedpokoju!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz