poniedziałek, 26 listopada 2012

Pięć po

Tyle na mnie czekałaś, aż w końcu nie doczekałaś się mojego powrotu. Wyglądałaś przez uchylone okno, machałaś na pożegnanie i na do zobaczenia. Ale ja nie wróciłam, nie miałam odwagi. Aż w końcu choroba w postaci świateł, podejrzliwych sąsiadów i snujacych się po ulicach miejscowych zabrała mi Ciebie na zawsze. Pożarła rozum i serce. Już nie wiesz kim jestem i jak się nazywam. Nie wiesz jak bardzo Cię kocham i jak często o Tobie myslę. Nie wiesz tego i już nigdy się nie dowiesz... Babciu. Spóźnilam się. Zamiast na za pięć, jestem pięć po. Stoję więc na brzegu i macham na pożegnanie. Macham do Ciebie, a łzy spływają mi po policzkach. Odpływasz spokojnie w nieznane. Żegnaj. Kocham Cię

Zmiany

Moje życie zmieniło się o 360 stopni. Zmieniła się waga, ta która kiedys tak uparcie spadała coraz niżej i niżej aż w końcu spadła tak nisko, że nie miała siły się podnieść, drgnąć, czy przybrać choć jeden mały gram. Aż pewnego dnia upadła tak nisko, że niemal sięgnęła dna. Dziś jej wskazówka podniosła się nie o gram lecz o całe kilogramy. Kilogramy, które rozkoszują się w ciastach, roladach, lodach i czekoladach... Ale zmieniła się nie tylko moja waga, lecz również nastawienie do świata i do tego co było i mineło i do tego co chyba już nigdy nie wróci. Zmieniłam się zupełnie i niezupełnie. Mam tych samych wspaniałych przyjaciół, którzy ciągle mnie wspierają. Mam problem, to myślą jak tu pomóc, mam pytanie, to szukają dla mnie odpowiedzi. Tylko jednego mi brakuje. Londynianie, brakuje mi Ciebie! Myślałam, że zapomnę, utknę Cié gdzieś głęboko pod prawą łopatką, a ty znów tu dziś ze mną jesteś. I nie tylko dziś! Jesteś ciągle i wciąż przy okazji różnych obrazów, doznań, migawek przewijających się przez moje niekontrolowane myśli. W snach przemierzam twe ulice. Pamietam każdą uliczkę, każdy zakamarek. Na zawołanie biegne Euston Road, przelatuję nad Camden i piję piwo w Angelic. Nie udało mi się Ciebie wymazać. Za dużo mnie to wszystko kosztowało. Dni szczęśliwe, dni rozpaczy...

niedziela, 5 sierpnia 2012

Francja

Nie umiem pisać do Ciebie tak jak kiedyś. Cała tamtejsza wena i chęc pisania gdzieś umknęłami i nie chce się pokazać. Nie ma w tym nic złego, może i dobrze się stało. Chęć dzielenia się przestala mi najwyraźniej odpowiadać. A może to tylko chwilowe zaćmienie umysłu? Trudno dziś na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Dobijam do 30-stki z nową filozofią na życie i z zupełnie innym spojrzeniem. Jestem dorosła, przynajmniej bardziej dojrzała niż byłam jeszcze kilka miesiecy temu. Od jakiegoś czasu mieszkam we Francji. Przytyłam i jestem szczęśliwsza. Mam kilku znajomych. I to mi w zupełności wystarcza. Lubię moje nowe miasto, lubię odkrywać to co nie było mi dane wcześniej. Nie wiem co przyniesie mi jutro i wiedzieć nie chcę. Jesli zapuka do moich drzwi to szybko je otworzę. Jeśli przejdzie obojętnie, to będę wdzięczna losowi za to co miałam i co przeżyłam. Nie żaluję ani jednej chwili.