środa, 20 sierpnia 2008

panna nikt

Grzywka zakryła połowę mojej twarzy. Chciałam być jak najbardziej anonimowa. Taka „panna nikt” dla ludzi w metrze, w wagonie, na schodach tych i tamtych no i w pracy. Chciałam się zwyczajnie ukryć i schować, ale teraz widzę, że się nie udało. Nadal mnie widać. Wielka morda zlepiona jakby z setek tysięcy różnych głów nadal mnie obserwuje. Od tego nie da się uciec. Nie umiem sobie z tym poradzić – może powinnam chodzić w kominiarce?

czwartek, 7 sierpnia 2008

dorosły

W piątek Gdańsk, w sobotę morze, w środę stolica…


Człowiek jak się gdzieś zasiedzi to już koniec świata. I pomyśleć, że dokładnie rok temu rozpoczynałam przygotowania do emigracji. Mówiłam sobie w duchu, że tylko na chwilę, że na moment, a tu proszę… prawie rok.

W głębi duszy – jeśli takową posiadam – czas czas i jeszcze raz on, przeraża mnie i doprowadza do rozpaczy. Z daleka myśli i widzi się więcej. Myślę o mojej Polsce, o polityce, o gospodarce, o zmianach, które niczym połączenie ślimaka z obrzezanym osłem nadchodzą z siłą kalekiego nietoperza. Myślę i myślę. A potem widzę. Widzę jak stajesz się dorosły, jak powoli zakorzeniasz się i puszczasz pędy. Wiem szybciej niż Ty, że za chwilę staniesz się rodzicem, że wybudujesz dom i będziesz żyć życiem dorosłych i rozsądnych człowieków. Widzę i własnym oczom nie wierzę. Że ja, że ty, że ona i on będziemy tacy dorośli – jak moja mama, tata, czy ciotki i wujkowie.