Grzywka zakryła połowę mojej twarzy. Chciałam być jak najbardziej anonimowa. Taka „panna nikt” dla ludzi w metrze, w wagonie, na schodach tych i tamtych no i w pracy. Chciałam się zwyczajnie ukryć i schować, ale teraz widzę, że się nie udało. Nadal mnie widać. Wielka morda zlepiona jakby z setek tysięcy różnych głów nadal mnie obserwuje. Od tego nie da się uciec. Nie umiem sobie z tym poradzić – może powinnam chodzić w kominiarce?
środa, 20 sierpnia 2008
czwartek, 7 sierpnia 2008
dorosły
W piątek Gdańsk, w sobotę morze, w środę stolica…
Człowiek jak się gdzieś zasiedzi to już koniec świata. I pomyśleć, że dokładnie rok temu rozpoczynałam przygotowania do emigracji. Mówiłam sobie w duchu, że tylko na chwilę, że na moment, a tu proszę… prawie rok.