poniedziałek, 26 listopada 2007

popierdułki

Będę pisała małe popierdułki do jednego portalu internetowego. W sumie nawet się cieszę. Popiszę sobie trochę, rozwinę horyzonty, będę miała kolorowe myśli, słońce będzie świecić jeszcze mocniej, przybędzie mi nowe doświadczenie. Tak. Zdecydowanie jestem zadowolona. To powód do uśmiechu. Lecę poćwiczyć przed lustrem :)

P.S. Mam kolejną zmarszczkę na twarzy. Od dziś zaczynam wklepywać kremiki nieco delikatniej. Postanowione!

sobota, 24 listopada 2007

na próżnej

Właśnie wróciłam z kolejnego bankietu. Nie ma co ukrywać – nogi weszły mi w tyłek, ale to nic w porównaniu z tym co miałam w środę. Obsługiwaliśmy 800 gości na stadionie Wembley. Dzięki bogu, że Anglia przegrała wtedy z Chorwacją i Angole obrażeni na cały świat pouciekali do domów. Nie musiałam zostać do 2.

Najdos się ucieszy. Znów rzuciło mi się na głowę. Ściągnęłam sobie inwokację z Pana Tadeusza i słucham jej trzy razy dziennie. Kocham głos Żebrowskiego, a w szczególności fragment, w którym mówi „do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych – szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych” i jeszcze „dzięcielina pała”. Mistrz. hehe

Aha no i jeszcze jedno na potwierdzenie mojej postępującej choroby psychicznej. Zapisałam się do klubu International oraz New to London. Zupełnie obcy sobie ludzie spotykają się w różnych miejscach Londynu. Ludzie opowiadają o sobie, gadają, plotkują i w ten sposób nawiązują się nowe znajomości. Nie muszę chyba mówić, że o mojej przynależności przeważyła informacja, że spotkania owe kończą zazwyczaj popijawy w pobliskich pubach.

Ostatnio zauważyłam, że panu X do szczęścia potrzebny jest komputer, Internet i paczka papierosów. Nie będę tego na razie komentować.

Może znów zacznę palić. Pomyślę nad tym. Dziś bardzo tęsknie za Piotrkiem. Mój mały kochany braciszek.

Słońce już gasło. Niebo zdawało się zniżać, ścieśniać i coraz bardziej ku Ziemi przybliżać…

Kiedyś czytałam o kobiecie, która opiekowała się Gombrowiczem. Są takie panie, co robią to z poczucia obowiązku, lęku, ze strachu no bo chyba nie z miłości? Poświęcają całe życie jednej osobie. To samo było z księdzem Twardowskim. Opiekowała się nim niejaka Ola. Do końca jego dni, ale to chyba z goła niesprawiedliwe porównywać do siebie obie te panie. Ola zabrała księdzu wszystko. Prawa autorskie, jego twórczość. Po tym jak śmierć zawitała do jego skromnego pokoju, zamknęła drzwi i odjechała.

Tęsknie za wami

I na zakończenie:

„Oczy tej małej jak dwa błękity. Myśli tej małej – białe zeszyty.

A tyś był dla niej więcej niż Bóg. Pokłoń się do jej martwych nóg…”

niedziela, 11 listopada 2007

ziemniak

Miałam kolejny dzień próbny - nie chcę mi się o tym pisać. Nie ma o czym. Dziś było mi cieżko. Zero wsparcia. Zero przyjaciół tylko walcz, walcz i walcz.
Pierdolę to wszystko, zaciskam zęby i idę dalej. Jeszcze mam trochę siły. Szukam dalej. Na razie mam moje bankiety. Zawsze coś. Ludzie wspaniali, przesympatyczni - miód, marzenie. Ale mała pensja - szukam więc dalej...

Metro metro metro. Pierdyliard ludzi, nie da się przecinąć. Szukasz swojej linii, przesiadasz się, szukasz na mapie, biegniesz dalej. Jazda metrem zajmuje mi czasem ok. 2 godzin. Wszystko zależy od celu. Duszno,ciasno, śmierdząco, ale do przodu. Tam grają, tam śpiewają a ty idziesz, biegniesz, lecisz byle zdążyć, byle na czas.

Poznałam kilku Polaków. Rada. Trzymać się od nich z daleka.

Idę spać. Dziś odechciało mi się wszystkiego. Byle do 18 grudnia. Byle do Polski.

tradycyjnie umarłam zalana łzami

wtorek, 6 listopada 2007

plsss

Dostałam nowe wytyczne, bo ponoć źle się odnoszę do otoczenia. Tutaj - jak mówi pan X - trzeba mówić za każdym razem "poproszę", "dziękuję" i "przepraszam". Więc robię co mogę.

"Przepraszam, gdzie mogę dostać papierowe torby do odkurzacza?"
"Nie ma. Tu nie agd. Chociaż można zamówić przez internet. Trzeba sobie przeczytać na stronie!"

"Acha, dziękuję bardzo i przepraszam, że żyję. A tak w ogóle to spierdalaj"

len

Nie mogę już. Umieram. Tęsknie za Polską. Słyszałam, że u Was śnieg. Pięknie! U nas słońce i w miarę ciepło. Daj mi wrócić tylko na chwilę...

Dziś kupiłam lnianą torbę firmy tesco. Nie będę pakować rzeczy do tych plastików. Pierdolę. Ostatnio kocham moje środowisko, będę o nie dbać. Moja kochana torba w biedronki.

Gotuję ryż. Mam nadzieję, że się znowu nie przypali.


Gdybym choć na chwilę mogła wrócić..


Zaraz przyjdzie pan X.

Muszę znaleźć pracę. Mogę robić cokolwiek. Byle tylko stanąć na nogi. Potem studia i wrócę. Czas płynie dla mnie za wolno.

Bangladesz spytał się mnie dziś w tesco czy mam ID. Co? ID? A po co ci ? - pytam. Kupujesz alkohol, jesteś chyba za młoda. Pokaż ID!

Wszędzie bangladesz. Nienawidzę ich. Zdejmij chustę albo wracaj skąd przyjechałaś!

Pan X nie popiera moich poglądów. Wczoraj wstał od stolika podczas kolacji. Nie lubi moich teorii. Trudno. Co robić. Powiedział, że siedzi we mnie diabeł. Heheh. A bo jeden...

Londyn nie jest stolicą Anglii. To miasto emigrantów. Cała ta resztka ludzkości siedzi w Londynie. Ja też się do niej zaliczam. Nigdy tego nie negowałam.

Zaczynam wariować.

Ryż się przypalił - spalił - ryż umarł.

niedziela, 4 listopada 2007

tęsknoty

metro, płyty chodnikowe, bloki, drzewa, cukiernia, zupa ogórkowa, bordowy fotel, kotlet schabowy, balkon, gołąbki, podwórko, domek...

piątek, 2 listopada 2007

światło

Po dwóch tygodniach "poszukiwań" dostałam pracę na pół etatu. Firma oragnizuje eventy, imprezy, bankiety dla firm i celebrties. Mam być panią od przynieś, podaj, pozamiataj. Odbędę profesjoalne szkolenie i świat stanie się piękniejszy. Jak to możliwe? Sama nie wiem. A tak na poważnie to nie wybrzydzam, bo poznałam tam juz kilka spoko osób. Myślę, że na początek to nie jest takie złe. Zawsze to kilka funtów w kieszeni a pieniądze przydadzą mi się bardzoooooo.

Jutro X idzie na wieczór kawalerski swojego kolegi. Będzie strzelał, pił, biegał i bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Ja no cóż idę ze znajomą na piwo. Nie znam jej dobrze, ale wydaje się bardzo sympatyczna. Zresztą nie stroni od alkoholu - czego można chcieć więcej?
hmmm powrotu do domu????


Zaraz, dosłownie za kilka sekund zarezerwuję bilet do Polski. Na tydzień. Umieram ze szczęścia. Pierwszy raz umieram ze szczęścia a nie z nudów. Pięknie!

idę oglądać jerycho

kocham Was