Przed nami most. Za nami mgła. Przejdę, zobaczę co będzie po drugiej stronie. Idę powoli, krok za krokiem, żeby nikogo nie obudzić. Most skrzypi jak stara kuchenna podłoga.
- Lubisz tak na mnie patrzeć, co? Idę, bez butów, w starej wytartej ze starości sukience. Dziwne… nie noszę przecież sukienek. Pewnie znowu za dużo wypiłam.
Zimno, w powietrzu unosi się wilgoć. Gdybym tylko miała buty…
Most wydaje się śliski i zimny. Zupełnie nieprzewidywalny. Wychylam się powoli i przezornie. Żeby Cię tylko nie spotkać. Żeby Cię nie przestraszyć. Mętna woda zdaje się oddychać swoim własnym rytmem.
Idę dalej…
Jestem już po drugiej stronie. Twój płaszcz wydaje się nie mieć końca. Ciemny, zgniłozielony materiał wije się pod wpływem bezszelestnych podmuchów wiatru. Dziurawa, wytarta tkanina zaprasza mnie i nawołuje. Więc idę. Idę dalej.
niedziela, 7 czerwca 2009
sobota, 6 czerwca 2009
Cecylia
Kochana Cecylio,
Wiadomość o Twojej śmierci, nie była dla mnie zaskoczeniem. Wręcz przeciwnie, już od dawna zastanawiałam się jak długo jeszcze pociągniesz moja droga. I proszę. Umarłaś. Odeszłaś. Nie ma Cię. Czyli jednak byłaś stara, a tak bardzo bałaś się do tego przyznać. Stara!!!!!! Byłaś u mnie dwa dni temu, w nadziei, że uda Ci się mnie przestraszyć i zaszantażować. A jednak olałam Cię po całości i jakoś dotrwałam do rana.
Planowałam Cię odwiedzić tego lata, ale nie zdążyłam. Mam nadzieję, że mi to kiedyś wybaczysz – chociaż tak w gruncie rzeczy wcale mi na tym nie zależy. Byłam po prostu ciekawa. Twojej twarzy, głosu i dotyku. Na wiele nie liczyłam. I chyba miałam rację. Nie byłaś dobra, przynajmniej w moim rozumieniu tego słowa. Może następnym razem.
Nie dzwoń. Nie odbieram telefonu.
I nie przychodź więcej.
Wiadomość o Twojej śmierci, nie była dla mnie zaskoczeniem. Wręcz przeciwnie, już od dawna zastanawiałam się jak długo jeszcze pociągniesz moja droga. I proszę. Umarłaś. Odeszłaś. Nie ma Cię. Czyli jednak byłaś stara, a tak bardzo bałaś się do tego przyznać. Stara!!!!!! Byłaś u mnie dwa dni temu, w nadziei, że uda Ci się mnie przestraszyć i zaszantażować. A jednak olałam Cię po całości i jakoś dotrwałam do rana.
Planowałam Cię odwiedzić tego lata, ale nie zdążyłam. Mam nadzieję, że mi to kiedyś wybaczysz – chociaż tak w gruncie rzeczy wcale mi na tym nie zależy. Byłam po prostu ciekawa. Twojej twarzy, głosu i dotyku. Na wiele nie liczyłam. I chyba miałam rację. Nie byłaś dobra, przynajmniej w moim rozumieniu tego słowa. Może następnym razem.
Nie dzwoń. Nie odbieram telefonu.
I nie przychodź więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)