piątek, 18 lutego 2011

Babciu

Kochana Babciu,
Nie potrafię wyrazić słowami jak bardzo za Tobą tęsknie. Jesteś dla mnie taka bardzo ważna. Codziennie widzę Cię w blado różowej kuchni, wyglądającej co jakiś czas przez niedomknięte okno.

Kiedy znów Cię zobaczę? Babciu...

Dzwonię więc i mówię, że będę, że znów przyjadę, że bedziemy razem, że spędzę z Tobą więcej czasu – ale ten pieprzony czas jest tak przebiegły, tak szybki, tak przenikliwy – śmieje się i szydzi ze mnie – kradnie mi Ciebie, Babciu...

Co robisz kiedy mnie nie ma? Jak dajesz sobie radę? O czym myślisz gdy starość przenika Twoje ciało i umysł... Ileż razy można gotować tę samą herbatę i wyglądać przez to samo niedomknięte okno, Babciu...

Czy myślisz o mnie? Często? Wiem, że tak. Jak wygląda Twój dzień kochana? Wstajesz rano, radio, śniadanie, zakupy, radio, obiad, radio, dziennik, spanie, nasłuchiwanie, stukanie i wstawanie, Babciu...

Zostałaś mi tylko jedna, moja kochana. I przyznam, że nie wiem kiedy znowu Cię zobaczę, Babciu...