Odkąd wzięłam się za siebie* to niespodziewanie odeszła mi ochota na pisanie czegokolwiek. Szkoda, że nie można mieć wszystkiego. Jedno zaczynam, a drugie odchodzi w zapomnienie. Jednak na razie idzie mi dobrze. Moje samopoczucie zmieniło się o 180 stopni. Mam więcej energii i nie jestem już tak bardzo zmęczona. No może tylko troszeczkę, ale to też minie. Po dwóch dniach abstynencji powiem tylko, że cholernie tęsknię za piwem, które czyha na mnie na dole w lodówce. Ale będę twarda i tam nie zajrzę. No może później – tylko żeby powiedzieć dobranoc i pocałować puszeczkę przed snem.
*nie pić w tygodniu, ćwiczyć, nie słuchać głośno muzyki i dużo dużooo jeść
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz