wtorek, 8 stycznia 2008

krawężnik

Od soboty nie mogę jeść. Chyba znów skurczył mi się żołądek. Samo patrzenie na żarcie wywołuje u mnie odruch wymiotny. Zaczynam dziwnie wyglądać - najbardziej przerażają mnie moje ręce i ramiona. Ohyda. Nie wiem nawet czy można o sobie mówić w takich kategoriach, ale czuję się jak… zresztą sama nie wiem jak się czuję. Nie rozumiem dlaczego od jakiegoś czasu panuje jakaś dziwna moda na chudość i rozmiar XXXXXS. Każda się odchudza, każda liczy kalorie, a potem całkiem nieświadomie tkwimy po uszy w gównie. A jeszcze jak ktoś powie - O kurwa jaka ty chuda jesteś ? To już w ogóle orgazm i szczyt zadowolenia. Chociaż co ja tu właściwie narzekam – ze mną nie jest przecież aż tak źle. Nie ma się czym ekscytować. No właśnie "ekscytować".

Idę posiedzieć z Szatkiem na krawężniku.

Brak komentarzy: