niedziela, 27 stycznia 2008

osobowość mnoga

Od rana jest strasznie cicho. Wyłączyłam tv, siedzę i czytam różne takie popierdułki. Nie - jednak nie jest cicho. Pan X chyba właśnie się obudził. Cholera. Nie czekaj…jednak nie, nadal śpi. Mam nadzieję, że ta cisza nie zostanie tak szybko zakłócona. W planie na dzisiejszy wieczór mamy: „Rozmowa (kolejna) na temat mojego złego zachowania i braku opieki nad schorowanym panem domu”. Tak, przyznaję się, nie kupiłam dziś żadnych leków na katar, kaszel i ból głowy. A miałam. A mi się nie chciało. To znaczy chciało mi się, nawet fizycznie byłam tam – w tym sklepie, ale potem na śmierć zapomniałam. Za dużo czasu spędziłam przy tych cholernych bułkach. Tak. To w 100% wina bułek!


Właśnie doszłam do wniosku, że cierpię na zaburzenia związane z rozdwojeniem jaźni. Tak. Myślę, że można swobodnie nazwać to cierpieniem. Inna tu, inna tam – tam szczęśliwsza tylko na jak długo? Chociaż z drugiej strony – po powierzchownej analizie terminu „rozdwojenie jaźni”- trudno jednoznacznie stwierdzić, czy takowe rozszczepienie osobowości ma u mnie rzeczywiście miejsce.


Czytając na temat zaburzeń dysocjacyjnych możemy się dowiedzieć, że polegają one głównie i przede wszystkim na ”występowaniu przynajmniej dwóch osobowości u jednej osoby. Zazwyczaj poszczególne osobowości nie wiedzą o istnieniu pozostałych”. No a skoro ja wiem, że mam te dwie osobowości to oznacza, że fizycznie i psychicznie ba, a nawet mentalnie ich wcale nie posiadam. Więc podsumowując jestem tylko jedną integralną całością z popieprzonym schematem neuronów i zmiksowanym mózgiem. No heh teraz to brzmi o niebo lepiej!



1 komentarz:

qba pisze...

... przedostatnie zdanie mi się podoba, co za szczerość !!! :)