Od dwóch dni jak każdy normalny i szanujący się człowiek chodzę do pracy. Od dwóch dni wstaję o godzinie siódmej rano, idę pod prysznic, przeglądam pocztę i zjadam ładnie śniadanie. Następnie wklepuję maskę, prasuję bluzeczki, szoruję zęby i lecę do metra. Tam, jak na grzeczną i miłą dziewczynkę przystało uśmiecham się ładnie do wszystkich wokoło i zbiegam w pośpiechu ze schodów, przepraszając po drodze angoli i angolo – podobnych człowieków. Czy podoba mi się moja nowa praca? Oczywiście, że nie. Co za pytanie! Jak praca może się w ogóle podobać?! Chociaż gdybym na przykład była ogrodnikiem to myślę, że wówczas mogłabym zaryzykować stwierdzenie, że kocham swoją pracę. Codziennie sadziłabym cebulę, ziemniaki, kwiatuszki i inne krzaki i warzywa. I tu od razu nasuwa się pytanie, czy ziemniaki się w ogóle sadzi? Nie wiem. I to jest właśnie jeden z powodów dla których nie zostałam ogrodnikiem, a… No właśnie: Kim? Też nie wiem. Najważniejsze jednak, że mam pracę – tak powiedziała moja mama, a jeśli ona tak mówi to tak ma być. I bez dyskusji! Praca, w opinii mojej mamy sprawi, że odtąd wszystkiego będzie więcej. Więcej pieniędzy, obowiązków, znajomych – generalnie będzie WIĘCEJ. A jak więcej to i lepiej. Więcej wstaję i idę. Idę do pracy!
1 komentarz:
"Codziennie sadziłabym cebulę, ziemniaki i inne krzaki i warzywa."
o losie ... byłabyś rolnikiem a nie ogrodnikiem .... może faktycznie zajmij się Twoimi nowymi technologiami :D
Prześlij komentarz