środa, 13 lutego 2008

autobusowy - samochód

Skończyłam moje kochane praktyki. Teraz mam czas na znalezienie pracy. Dobija mnie to ciągłe poszukiwanie czegoś – po coś. Najwidoczniej tak już być musi. Więc szukam, wertuję i sprawdzam. Rzygam jak widzę kolejne ogłoszenia. Rzygam jak widzę moje cv. Rzygam jak widzę marchewkę. Miało być lepiej, a nie jest. I przestań ciągle pytać o to samo – bo się zrzygam, zarzygam i dostanę permanentnej kurwicy. Chcę…sama już nie wiem czego tak naprawdę chcę. Chociaż czekaj…wiesz… dziś siedziałam nad wodą i nic, ale to zupełnie nic nie robiłam. Co za uczucie! Słońce świeciło mi prosto w twarz, patrzyłam przed siebie i chyba nawet nic nie czułam…

Kupię za rok ten mój autobusowy - samochód i pojedziemy razem w nieznane. Chcesz? Pierdolić pracę i cały ten życiowy schemat – bo po co? – przecież za chwilę mogę dla Ciebie zniknąć na zawsze. Więc pakuj walizki...

Brak komentarzy: