Zmieniam mieszkanie. Klamka zapadła. Sąsiad-pojebek doprowadza mnie do białej gorączki. Zamienił mój dom w prawdziwe piekło. W weekend (wczoraj, dziś, codziennie) znowu była huczna impreza. Oczywiście tradycyjnie - do białego rana. Pod koniec, sąsiad-pojebek pobił się z własym bratem wyzywając przy tym pozostałych domowników. Jego "piękna" konkubina nie zwracając najmniejszej uwagi na to co się dzieje w jej własnym domu, rechotała przeraźliwie na schodach ogrodu, dolewając sobie raz po raz a to wina, a to wódki. A najgorsze jest to, że na to wszystko musiała patrzeć jej kilkuletnia córka - przerażona i zarazem wykończona kilkunastogodzinną imprezą. Biedna, mała, rudowłosa dziewczynka i jej śliczny beżowy piesek.
Czego więc mogę życzyć moim sąsiadom? hmm....
No więc na początek:
"Życzę wam frajerzy, żeby na moje miejsce wprowadziła się para świetnie zbudowanych gejów-kulturystów, która rozpierdoli ten cały wasz imprezowy pierdolnik. Sąsiadowi-pojebkowi życzę, aby ktoś w końcu porządnie mu wpierdolił, tak by z jego nędznej japy zniknął wreszcie ten idiotyczny frajerski uśmiech, który to niemal codzinnie wprawia mnie w stan permanentnego wkurwienia. Jej - nędznej i rozlazłej konkubinie, przypominającej wielkiego ciągnącego się do ziemi gluta życzę, żeby narszcie zrozumiała jak wielką krzywdę wyrządza swojej córce. Mam też wielką nadzieję, że ich "słodziutka" przyjaciółeczka dostanie nagle zakażenia pęcherza, które wyleczy całkowiecie dopiero w wieku lat 80".
wtorek, 3 czerwca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz