poniedziałek, 16 czerwca 2008

Panowie, tu się gra!

Przed sekundą skończył się mecz Polska – Chorwacja. Bez większej ekscytacji usiadłam grzecznie przed telewizorem z miską pełną czekoladowych groszków. Wiadomo było, że chłopcy jak zwykle dadzą dupy toteż nie chciało mi się nawet iść na górę po biało-czerwony szalik. Rozłożyłam się wygodnie na kanapie, dłubiąc w nosie i spoglądając tempo w telewizyjny odbiornik. Tradycyjnie po kilku minutach oglądania miało się nieodparte wrażenie, że to jakiś nic nie znaczący brazylijski serial o kilku takich, co nie odróżniają prawdziwej piłki od dmuchanego balonu. Nasi jak to nasi – krew zalewa jak się widzi takich pseudo-buraków oderwanych granatem od przydrożnego kurnika. Tylko biedny Boruc grał za całą drużynę – to krzyczał, to wyzywał, to poganiał, a ci jak te kurwa…sama nie wiem, Barany jedne – przyszli sobie na wiejski wieczór rozgrywek pomiędzy kilkoma zagrodami. Jak to napisała Ola – żal dupę ściska – i doprawdy nie wiem czy chodziło jej o mecz czy o coś zupełnie innego – wiem tylko, że mi ściska jak widzę tę bandę biegających po boisku ćwoków i innych zdezelowanych doszczętnie cwelów.

Cóż, najwyraźniej Polska czeka na nowe pokolenie prawdziwych piłkarzy. I niech kurwa czeka! Ja poczekam!! Człowiek choćby i czekał lat 40 chętnie u kresu życia zobaczyłby prawdziwy, dobry, WYGRANY polski mecz.

Najbardziej mi szkoda naszych kibiców. Wydają ostatnie grosze na koszulki, szaliki, czapki, flagi i inne narodowe rekwizyty. Śpiewają co sił w głosie, kupują kuriozalnie drogie bilety, zarywają noc, biją się z kibicami przeciwnych drużyn i po co? Kurwa po co, pytam??? Żeby dnia następnego, wymalowani jak wielkanocne pisanki, wyjść przed całym światem na mega frajerów. I nawet namalowana na twarzy flaga, co rano była jeszcze powodem do dumy, zaraz po przegranym meczu jest jakby trochę przerysowana, trochę za bardzo widoczna.

Ale prawdziwy kibic się nie podda. O nie. I jak będzie trzeba weźmie sprawy w swoje ręce. No bo jak nie piłkarze, to kto? Jak trzeba będzie to się zabije Webbera, bo źle sędziował (oczywiście strzału Guerreiro ze spalonego nikt już z nas zdawał się nie zauważyć), po załatwieniu angielskiego arbitra wpierdoli się innym kibolom i reszcie świata, a na zakończenie wręczy naszym złoty puchar i bukiet biało-czerwonych róż.

A tymczasem niech chłopaczki wypoczną, bo strasznie się przemęczyli. Biedaczyska jedne.

Polska! Polska! Polska!

Oh przepraszam - zmiana repertuaru: Już za 4 lata już za 4 lata...!

Brak komentarzy: