czwartek, 16 października 2008

stary chodnik mocno śpi

Od dwóch dni dryfuję na uśpionym morzu. Nie zarzuca, nie buja i nie kołysze. Wszystko jest na swoim miejscu - przymocowane i przywiercone grubą śrubą do ziemi. Maszeruję normalnym, równomiernym krokiem, nie chybocząc się przy tym i nie wyginając na wszystkie strony świata. Ciągle tylko obserwuję i patrzę. Najbardziej intryguje mnie chodnik. Piękny cudowny chodnik! Nareszcie przestał falować i nabrał bardziej chodnikowych kształtów. Stąpam po nim ostrożnie, wolno, byle go nie wystraszyć, byle nie obudzić. Nie wiadomo przecież co też takiemu chodnikowi może wpaść do głowy. Jeszcze się rozłości i w zmowie z horyzontem zawiśnie do góry nogami.


Stary chodnik mocno śpi…

Stary chodnik mocno śpi…

My się go boimy na palcach chodzimy,

Jak się zbudzi to nas zje…

Jak się zbudzi to nas zje…

Brak komentarzy: