sobota, 10 maja 2008

Galapagos

Mam już zaklepany bilet do Polski. Do domu. Wpadam co prawda na kilka dni, ale cieszę się jak dziecko. Moje Kozienice, moja Warszawa, mój dom!

I nie Hawaje i nie Wybrzeże Kości Słoniowej, czy Galapagos, a Polska właśnie!

Powinnam sprawić sobie koszulkę z napisem: Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem. Ale to już zadanie dla mojego Mazura ;)

Brak komentarzy: