Właśnie wróciłam z kolejnego bankietu. Nie ma co ukrywać – nogi weszły mi w tyłek, ale to nic w porównaniu z tym co miałam w środę. Obsługiwaliśmy 800 gości na stadionie Wembley. Dzięki bogu, że Anglia przegrała wtedy z Chorwacją i Angole obrażeni na cały świat pouciekali do domów. Nie musiałam zostać do 2.
Najdos się ucieszy. Znów rzuciło mi się na głowę. Ściągnęłam sobie inwokację z Pana Tadeusza i słucham jej trzy razy dziennie. Kocham głos Żebrowskiego, a w szczególności fragment, w którym mówi „do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych – szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych” i jeszcze „dzięcielina pała”. Mistrz. hehe
Aha no i jeszcze jedno na potwierdzenie mojej postępującej choroby psychicznej. Zapisałam się do klubu International oraz New to London. Zupełnie obcy sobie ludzie spotykają się w różnych miejscach Londynu. Ludzie opowiadają o sobie, gadają, plotkują i w ten sposób nawiązują się nowe znajomości. Nie muszę chyba mówić, że o mojej przynależności przeważyła informacja, że spotkania owe kończą zazwyczaj popijawy w pobliskich pubach.
Ostatnio zauważyłam, że panu X do szczęścia potrzebny jest komputer, Internet i paczka papierosów. Nie będę tego na razie komentować.
Może znów zacznę palić. Pomyślę nad tym. Dziś bardzo tęsknie za Piotrkiem. Mój mały kochany braciszek.
Słońce już gasło. Niebo zdawało się zniżać, ścieśniać i coraz bardziej ku Ziemi przybliżać…
Kiedyś czytałam o kobiecie, która opiekowała się Gombrowiczem. Są takie panie, co robią to z poczucia obowiązku, lęku, ze strachu no bo chyba nie z miłości? Poświęcają całe życie jednej osobie. To samo było z księdzem Twardowskim. Opiekowała się nim niejaka Ola. Do końca jego dni, ale to chyba z goła niesprawiedliwe porównywać do siebie obie te panie. Ola zabrała księdzu wszystko. Prawa autorskie, jego twórczość. Po tym jak śmierć zawitała do jego skromnego pokoju, zamknęła drzwi i odjechała.
Tęsknie za wami
I na zakończenie:
„Oczy tej małej jak dwa błękity. Myśli tej małej – białe zeszyty.
A tyś był dla niej więcej niż Bóg. Pokłoń się do jej martwych nóg…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz