niedziela, 7 czerwca 2009

poziomki

Przed nami most. Za nami mgła. Przejdę, zobaczę co będzie po drugiej stronie. Idę powoli, krok za krokiem, żeby nikogo nie obudzić. Most skrzypi jak stara kuchenna podłoga.
- Lubisz tak na mnie patrzeć, co? Idę, bez butów, w starej wytartej ze starości sukience. Dziwne… nie noszę przecież sukienek. Pewnie znowu za dużo wypiłam.

Zimno, w powietrzu unosi się wilgoć. Gdybym tylko miała buty…

Most wydaje się śliski i zimny. Zupełnie nieprzewidywalny. Wychylam się powoli i przezornie. Żeby Cię tylko nie spotkać. Żeby Cię nie przestraszyć. Mętna woda zdaje się oddychać swoim własnym rytmem.

Idę dalej…

Jestem już po drugiej stronie. Twój płaszcz wydaje się nie mieć końca. Ciemny, zgniłozielony materiał wije się pod wpływem bezszelestnych podmuchów wiatru. Dziurawa, wytarta tkanina zaprasza mnie i nawołuje. Więc idę. Idę dalej.

Brak komentarzy: