Dziś piątek. Koniec tygodnia. Podsumowanie? Masz, czytaj, osądź! Tradycyjnie już chyba, zapanowała jedna wielka stagnacja.
Bardzo śmieszy mnie słowo „stagnacja”. Kojarzy mi się z moją Fasolą i liceum.
- Aja, zadzwonił Paweł. Słuchaj czy wiesz może co znaczy słowo stagnacja?
- Emm.. nie Fasolka... nie mam zielonego pojęcia. Brzmi dość niestandardowo. Hmmm… A dlaczego pytasz?
- Zapytał mnie czy miewam momenty stagnacji. Zupełnie nie wiedziałam co odpowiedzieć. A miewam?
- Nie wiem, a skąd mam wiedzieć. Stagnacjaaa mmmm…..
A jednak rozmowy potrafią być rozwijające…
Z perspektywy czasu myślę, że stagnacja jest mi niewątpliwie bliższa niż dalsza. Nic mi się nie chce. Osiągnęłam podręcznikowy punkt zawieszenia. Cudooooo!!!
Ale nie o mnie tu chodziło.
piątek, 3 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz