piątek, 3 kwietnia 2009

stagnacja

Dziś piątek. Koniec tygodnia. Podsumowanie? Masz, czytaj, osądź! Tradycyjnie już chyba, zapanowała jedna wielka stagnacja.

Bardzo śmieszy mnie słowo „stagnacja”. Kojarzy mi się z moją Fasolą i liceum.

- Aja, zadzwonił Paweł. Słuchaj czy wiesz może co znaczy słowo stagnacja?

- Emm.. nie Fasolka... nie mam zielonego pojęcia. Brzmi dość niestandardowo. Hmmm… A dlaczego pytasz?

- Zapytał mnie czy miewam momenty stagnacji. Zupełnie nie wiedziałam co odpowiedzieć. A miewam?

- Nie wiem, a skąd mam wiedzieć. Stagnacjaaa mmmm…..

A jednak rozmowy potrafią być rozwijające…


Z perspektywy czasu myślę, że stagnacja jest mi niewątpliwie bliższa niż dalsza. Nic mi się nie chce. Osiągnęłam podręcznikowy punkt zawieszenia. Cudooooo!!!
Ale nie o mnie tu chodziło.

Brak komentarzy: